Emocji nie brakowało!




Górnik 09 na błękitno-niebiesko a Niwka na zielono-czarno


Górnik 09 Mysłowice - AKS Niwka Sosnowiec
0 - 0
(0 - 0)




We wtorkowe po południe Górnik 09 Mysłowice mierzył się na własnym stadionie z Sosnowiecką Niwką. W meczu brakło jedynie bramek...





,,Święta wojna” zapowiadała się naprawdę ciekawie i emocjonująco. Mimo, że mecz rozgrywany był w tygodniu to na stadionie zjawiło się sporo osób.
Na mecz nie dotarli kibice AKS-u, a policja przed meczem spowolniła dotarcie zorganizowanej grupy kibiców na mecz, w dodatku nie wszyscy mogli wejść na stadion z różnych przyczyn...

Kibice żyli spotkaniem, na trybunach była dobra atmosfera, kibice dopingowali i przeżywali mecz. A na boisku Kocina walczyła o zwycięstwo. Piłkarze Mysłowickiej ,,zero-dziewiątki” zagrali bardzo dobre spotkanie a jedynym naszym minusem był... brak napastnika… Mieliśmy wiele dogodnych okazji bramkowych, jednak ani razu nie zdobyliśmy gola. A powinniśmy wygrać, i to bardzo wysoko...

Mecz, toczył się od początku do końca pod dyktando Kociny, kontrolowaliśmy grę, mieliśmy inicjatywę. Przyjemnie dla oka grała Kocina, ale brakowało osoby, która mogłaby to wykończyć. Spójrzmy prawdzie w oczy, nie mamy napastnika z prawdziwego zdarzenia.
Kibice zgromadzeni na trybunie głównej zastanawiali się czy nie zrobić zbiórki pieniędzy i kupić jakiegoś dobrego snajpera, bo spoglądając na naszą grę, sytuacje bramkowe i wynik nie wydaje to się być złym pomysłem...

Sytuacji było bardzo, bardzo dużo – wszystkie niestety niewykorzystane...
Po kilku minutach drugiej połowy Niwka cofnęła się do obrony i zamurowała bramkę. Co jakiś czas wyprowadzając kontrę, w tym w zasadzie dwie zakończyły się bezpośrednią akcję pod bramką strzeżoną przez Janka Sitko, raz piłka przeszła obok bramki a raz w sytuacji sam na sam górą był golkiper Kociny.
Z biegiem czasu na boisku robiło się nerwowo, Kocina dominowała, ale nie umiała zdobyć gola a czas uciekał, Zielonej Koniczynce czas się dłużył, zaczęło brakować sił... Niepotrzebne faule... Od 88 minuty AKS grała w osłabieniu gdyż jeden z Jej zawodników obejrzał drugą żółtą kartkę i w konsekwencji czerwoną i zmuszony był opuścić boisko a Górnicy z Mysłowic nie potrafili wykorzystać gry w liczebnej przewadze...

Kibice na trybunach byli załamani skutecznością podopiecznych trenera Stanisława Gawendy. Wiele osób zgodnie twierdziło, że jeśli Kocina zdobyłaby bramkę to mecz wyglądałby inaczej – większy spokój psychiczny. Może to pozwoliłoby się odblokować ,,zero-dziewiątce” i zacząć chociaż częściowo wykorzystywać swoje sytuacje.

W 32 minucie piłka wpadła do bramki Niwki – stadion eksplodował z radości, jednak sędzia odgwizdał ,,faul w ataku” i bramki nie uznał… Wtedy kibice zgromadzeni na stadionie, głośno wołali, że bramki może i nie ma ale gole dla Górnika 09 to kwestia czasu… Jednak piłkarze z Grodu Mysława dalej sprawiali wrażenie zablokowanych strzelecko, może to przez tą nie uznaną bramkę?
Okazji nie brakowało, ale bramek jak najbardziej…
Można dyskutować czy brakowało zimnej krwi, precyzji czy może po prostu instynktu strzeleckiego i szczęścia? Warto także podkreślić bardzo dobrą dyspozycję bramkarza Niwki. Koniec końców nie ma, co ukrywać, ze remis ten jest porażką Górnika 09 a zwycięstwem Niwki Sosnowiec...

Sam Śląsko-Zagłębiowski Klasyk nie zawiódł. Emocje na boisku i trybunach, doping, wiele sytuacji bramkowych. Ładna dla oka gra. A Świętą wojnę popsuł w zasadzie tylko brak bramek.

A kibice, którzy niebyli na meczu niech żałują!

Sympatyką dziękujemy za przybydzie na spotkanie oraz za doping.

Niestety doszło także do jednego incydentu… Gdzie jeden z kibiców Górnika 09 rzucił stroboskopem w stronę ławki rezerwowych Sosnowieckiej Niwki...

Skład Górnika 09:
Sitko – Siłkin (Bogdański), Ryczan, Śliwiński, Żemlok, Humski, Kurtok (Kasprzyk), Augustyn(Dylewski), Bryk, Kowalski, Wiklak

Skład Niwki:
Tomczyk - Walczak, Hepo, Ptaszek, Sobczyk, Krochmal, Majewski, Musiał, Zawartka(Czapla),Mizia(Matwiejczuk),Zudin,



Dominik DoMeL Żymła