IV ligowy Gwarek pokonany!



W piątym sparingu i kolejnym etapie przygotowań do wiosennej batali o ligowe punkty piłkarze Górnika 09 Mysłowice spisali się bardzo dobrze i wygrali 3:2 z silnym IV ligowym Gwarkiem Ornontowice, wynik mimo, iż mało istotny w tym spotkaniu po prostu cieszy i napawa optymizmem.





Od pierwszych minut spotkanie było wyrówane a zawodnicy Kociny grali na równi z doświadczonym IV ligowym zespołem a mecz mógł się podobać.
Niestety na przerwę schodziliśmy przegrywając 1:2, pierw straciliśmy gola po kontrowersyjnym karnym a kilka minut później po błędach w obronie i dobrej akcji zespołu z Ornontowic straciliśmy drugą bramkę.
Mysłowicka ,,zero-dziewiątka" grała dalej jakby nie zwracając uwagi na wynik, była walka i determinacja co przyniosło pierwszego gola a na listę strzelców wpisał sie Marcin Golasz.

Druga połowa to zupełnie inny obraz gry która była dynamiczna, mogliśmy zobaczyć wiele składnych, ciekawych akcji z pomysłem po obu stronach, spotkanie stało na dobrym wysokim poziomie a przeciwnicy dziwli się, że gramy tylko w A-klasie bo chwilami to Kocina miała przewagę.
Co istotne oba zespoły chciały grać w piłkę i piłką co daje więcej wartości szkoleniowych niż ,,boiskowa kopanina" i z takich spotkań można więcej wynieść, po prostu zawodnicy i trenerzy się uczą, widzą co dobrze funkcjonuje a nad czym trzeba jeszcze popracować.

Walka i determinacja wraz z dobrą grą przyniosły efekt, pierw wyrównanie dał Marek Kurtok a kilka minut przed końcem meczu Kocinę na prowadzenie wyprowadził testowany zawodnik.

W tym spotkaniu, podobnie z resztą jak w innych wynik nie był istotny lecz gra, która ponownie była na bardzo dobrym poziomie, forma zarówno zawodników jak i całego zespołu rośnie a wynik to dodatkowy plus, który oczywiście cieszy.
Możemy ze spokojem patrzeć przed rundą rewanżową a dzisiejsze zwycięstwo nad IV ligowym Gwarkiem Ornontowice prowadzonym przez Wojciecha Osyrę to dobry prognostyk.

Celowo nie podajemy szczegółów zdobytych bramek jak i przebiegu spotkania bo przed ligą lepiej, żeby rywale wiedzieli jak najmniej.





Monika Gaworowska