Standardowo: porażka...





Górnik 09 Mysłowice udał się w sobotnie popołudnie do Świętochłowic, aby powalczyć o ligowe punkty. Skończyło się, można tutaj śmiało powiedzieć - jak zwykle, porażką Górnika 09 Mysłowice.




Początek meczu dość spokojny, jednak chaotyczny, widoczna była optyczna przewaga drużyny gospodarz, warto dodać, iż w 4 minucie spotkania, błędu defensora Kociny strzałem z bliska nie wykorzystali Świętochłowiczanie. Jednak to podopieczni Stanisława Gawendy w 9 minucie spotkania wyszli na prowadzenie, a to za sprawą Damiana Humskiego, który wykorzystał podbramkowe zamieszanie.

Od tego momentu piłkarze Mysłowickiej ,,zero-dziewiątki” grali mądrzej, w większości posiadali piłkę, grali nią, konstruowali ciekawe i groźne akcje, wyglądało to coraz lepiej, a piłkarze Śląska kontratakowali, i podczas jednego z takich kontrataków, bezmyślne zachowanie Naszego obrońcy, który niepotrzebnie fauluje w polu karnym a sędzia wskazuje na ,,wapno”, które pewnie wykorzystuje napastnik gospodarzy – Daniel Tukaj i od 25 minuty mieliśmy remis.

Od właśnie tej minuty mecz zdecydowanie się poprawił, gra była żywa, było dużo biegania, waleczności, dużo ruchu, i wyglądało to naprawdę ciekawie tak, więc wszyscy zgromadzeni kibice na stadionie z niecierpliwieniem wyczekiwali drugiej części meczu.

I rzeczywiście było, co oglądać, w drugiej części spotkania Kocina ostro ruszyła do ataku, dominowała, stwarzała wiele dogodnych sytuacji, jednak bez odpowiedniego wykończenia, a gospodarze dzielnie się bronili i wyprowadzali szybkie kontry, siejąc spore zagrożenie w polu karnym Kociny, jednak dobrze dysponowany w tym dniu Bogacki nie dał się pokonać, jednak tylko do 60 minuty, bowiem wtedy, błąd popełnili piłkarze Kociny, piłka wrzucona w pole karne, długo, długo spadała, aż w końcu spadła, stojący zupełnie sam gwiazdor Śląska Świętochłowice - Daniel Tukaj, mocno huknął głową na bramkę, a Bogacki nawet nie drgnął, i było 2-1 dla miejscowych.

Od tego momentu losy spotkania się odwróciły, Świętochłowiczanie przeważali, grali na czas, a Kocina kontratakowała, jednak końcówka spotkania należała do piłkarzy z Grodu Mysława, zmarnowaliśmy, co najmniej trzy 100% sytuacje bramkowe, przez własna głupotę nie stworzyliśmy więcej sytuacji i ostatecznie spotkanie przegraliśmy, ale z wielkim niedosytem, bo mogliśmy i powinniśmy wygrać, a stało się jak zwykle…

Warto w tym spotkaniu wyróżnić Mateusza Bryka który, w tym spotkaniu robił dużo ,,szumu” pod bramką Śląska, a obrońcy musieli się sporo nabiegać żeby Go upilnować min. potrafił przyjąć piłkę stojąc obok czterech defensorów ograć ich i oddać strzał na bramkę.

W drużynie widać potencjał, bo grają ambitnie, w tym meczu - grali na przemian raz dobrze a raz źle, w którym raz grali mądrze, konsekwentnie, poukładany futbol tworząc ciekawe akcje a raz robili przedszkolne błędy, gubili się. Myślę, że patrząc na ten ostatni mecz, na pierwszą połowę meczu z Unią Kosztowy na treningi gdzie ponad 20-sto osobowa grupa ostro, z wielkim zaangażowaniem trenuje powinniśmy im dać czas, już koło 6 kolejki powinno wszystko zaskoczyć, chłopcy trochę się zgrają, nabiorą więcej pewności, będą czuć się lepiej, a forma, ta lepsza, którą już pokazują powinna się ustabilizować.


Skład Górnika 09:
Bogacki- Dudek, Dylewski, Ryczan, Żemlok (Kępa 70’) , Humski (15’ Zdeb), Kurtok(80’ Samojluk), Kasprzyk, Grzybek (Kapitan), Wiklak, Bryk


Dominik DoMeL Żymła